dr Aleksandra Chybicka- Myszka:
Chciałabym przedstawić Ci zawodniczkę Anię. To młoda dziewczyna, która z powodzeniem od paru lat trenuje jazdę konną, specjalizuje się w skokach przez przeszkody. Ma dwa swoje własne konie, zdarza jej się także wsiadać na konie innych osób, znajomych jeźdźców z jej stajni. Ania jest bardzo pracowita, ma zawsze poukładany porządek dnia od początku do końca i skrupulatnie zaplanowane treningi. Gdy jej konie dobrze skaczą i wszystko na treningu idzie dobrze jest dość zadowoloną z siebie zawodniczką (choć zawsze mogłoby być lepiej, co często do siebie w myślach powtarza). Jest prawdziwą perfekcjonistką, rzadko pozwala sobie na błąd, a gdy już się taki pojawi, długo pracuje nad tym, żeby go wykorzenić.
Prawdziwy problem pojawia się, gdy sprawy przybierają niespodziewany obrót i jakaś cegiełka z misternie ułożonego planu jazdy bądź startów nie pasuje do zaplanowanej całości. Wtedy u Ani pojawia się stres i lęk. Gdy po przybyciu na zawody okazuje się, że jej start jest przesunięty w czasie, boks jest nie taki jak miał być, a podłoże i przeszkody wyglądają inaczej niż w wyobrażeniach, Ania czuje, że zaczyna się z nią dziać coś niedobrego. Wszystko co wypracowała na treningach przestaje mieć znaczenie, gdyż do głowy przychodzą myśli takie jak: „:Nie poradzę sobie…” „Te przeszkody są za duże!” , „ Na takim podłożu możemy się wywalić...!”. Taki sposób myślenia rozpędza spiralę lęku i stresu przed startem, więc co dzieje się zaraz potem? Mięśnie w ciele napinają się, serce wali szybko i głośno, oddech jest płytki a momentami Ania wręcz czuje, że za chwilę się udusi, w związku z tym pojawia się dotleniające organizm ziewanie i/lub nerwowe pokasływanie.

Zawodniczka dopiero ogląda parkur, jeszcze nie wsiadła na konia a ciało już się poci, mięśnie lekko drżą. Ciężko jej zapamiętać i zaplanować przejazd, dziewczyna myśli jedynie o tym, żeby uciec jak najdalej i nie musieć startować. Nagle zauważa, że dookoła są lepsi od niej zawodnicy, lepiej skaczące konie, na parkurze jest dużo ozdób, a przeszkody wydają się ogromne. Jej pewność siebie maleje za każdym razem jak pojawia się myśl „Takiej przeszkody nie skakałam w domu” lub „Muszę sobie poradzić…”, „Nie mogę zawieść…”, „Nie mogę popełnić błędu na tym najeździe!”.

Co w takiej sytuacji zrobić? Trenerka Ani zazwyczaj mówi: „Nie denerwuj się!” „Przecież to proste zadanie!” i czuje się bezradna wobec coraz silniejszych emocji swojej zawodniczki. W efekcie zazwyczaj Ania na zawodach wypada gorzej niż w „domu”, czuje się potem z tego powodu bardzo źle, a jej trenerka ma uzasadnione i niezbyt pozytywne przekonanie, że jej zawodniczka po prostu „olimpijskiego złota” nie zdobędzie i do wysokiego sportu się nie nadaje…
Czy naprawdę musi tak być?
Wystarczyłoby, żeby i Ania i jej Pani trener świadomie rozumiały przyczyny swojego zachowania i chciały nad pozytywną zmianą wspólnie popracować, wykorzystując wsparcie psychologa sportu w pierwszym okresie takiej pracy lub też odpowiednią literaturę. Jakże inaczej wyglądałyby zawody dla Ani gdyby wiedziała ona, że:
Jedyne, czego Ania potrzebuje żeby czuć się inaczej to własnej psychologicznej pracy nad sobą najlepiej przy wsparciu i akceptacji swojej Pani trener.
Czego i Wam życzę.